ALEKSANDRA PIETRYSZYN
Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że otworzę własny salon kosmetyczny, prawdopodobnie bym nie uwierzyła. Nigdy nie planowałam takiej drogi. Jedno wiedziałam od zawsze – chciałam pracować z ludźmi. Nie wyobrażałam sobie siebie za biurkiem. Chciałam pomagać, być autentyczna, szczera i tworzyć miejsce, w którym człowiek będzie ważniejszy niż sprzedaż.
Przez lata odwiedzałam wiele salonów i gabinetów, próbując poradzić sobie z tym, co odbierało mi pewność siebie. Nie zawsze trafiałam dobrze. Czasami czułam się oceniana, czasami traktowana jak "chodzący portfel", a czasami po prostu pozostawiona sama sobie. Wielokrotnie wychodziłam z myślą: "Boże, przecież można to zrobić inaczej. Można być bardziej ludzkim, bardziej szczerym, bardziej troskliwym".
Ale żeby zrozumieć, dlaczego to miejsce jest dla mnie tak ważne, muszę opowiedzieć trochę o sobie.
Jako nastolatka zachorowałam na chorobę Perthesa.
Przeszłam kilka operacji bioder, po których przez długi czas nie mogłam chodzić. Później musiałam uczyć się tego od nowa. Spędziłam wiele miesięcy, a nawet lat, w szpitalnych łóżkach. W tym czasie bardzo przytyłam – trudno zresztą, żeby było inaczej, kiedy całe życie nagle zatrzymuje się w miejscu.
Kiedy wróciłam do rówieśników, nikt nie znał historii, która stała za moim wyglądem. Widziano tylko otyłą nastolatkę. Byłam oceniana, wyśmiewana i odrzucona. Bardzo szybko pojawiła się depresja i ogromne poczucie braku własnej wartości.
Chciałam jak najszybciej odzyskać kontrolę nad swoim życiem i swoim ciałem. Wpadłam w obsesję ćwiczeń i restrykcyjnego jedzenia. To nie było zdrowe, ale wtedy dało mi poczucie, że odzyskuję siebie.
Dziś, jako dorosła kobieta, mimo że jestem bardzo szczupła, doskonale wiem, jak to jest stanąć przed lustrem i nie akceptować swojego odbicia. Wiem, czym są kompleksy,
ból psychiczny i poczucie, że nie jest się wystarczającym.
Dlatego stworzyłam Beauty Bar. Nie po to, żeby sprzedawać zabiegi. Stworzyłam to miejsce, żeby pomagać kobietom odzyskiwać pewność siebie, poczucie własnej wartości i nauczyć się patrzeć na siebie z większą czułością.
Paradoksalnie, dziś sama zmagam się z kolejnym kompleksem. Z powodu problemów zdrowotnych i hormonalnych mam problemy z cerą. Jednego dnia wygląda świetnie, a drugiego nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. I wtedy w mojej głowie pojawia się ta sama myśl, którą słyszy wiele kobiet: "Jak kosmetyczka może mieć taką cerę? Skoro nie potrafi pomóc sobie, to jak ma pomóc mnie?"
A prawda jest taka, że nie na wszystko mamy wpływ. Mogę dbać o swoją skórę najlepiej, jak potrafię. Mogę łagodzić objawy, stosować najlepsze zabiegi i kosmetyki, ale hormonów nie da się po prostu "wyłączyć". I właśnie dlatego tak dobrze rozumiem kobiety, które zmagają się ze swoimi kompleksami.
Beauty Bar powstał z doświadczenia, bólu, walki i ogromnej potrzeby pomagania. Powstał po to, żeby nikt nie czuł się oceniany, zawstydzany czy pozostawiony sam sobie.
Zadzwoń: +48 535 120 298 lub umów się online:
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
@beautybar.ap